Agnieszka Łyp Chmielewska

adwokat

Z zawodu jestem prawnikiem, a z pasji hodowcą, czynnym zawodnikiem agility, miłośnikiem rasy corgi. Kancelarię adwokacką prowadzę w Dąbrowie Górniczej przy ul. Sienkiewicza 14...
[Więcej >>>]

Potrzebujesz umowy lub porady? +48 799 030 205

FIP a odpowiedzialność hodowcy

Agnieszka Łyp-Chmielewska20 sierpnia 202010 komentarzy

Po przeprowadzeniu kilku szkoleń dla hodowców kotów rasowych oraz konsultacjach z lekarzami weterynarii wiem, że FIP stanowi ogromny problem w świecie felinologicznym. Dziś zajmiemy się nim w kontekście odpowiedzialności hodowcy z tytułu rękojmi. Jeśli chcesz poczytać więcej o rękojmi zapraszam cię do wpisu Kilka słów o rękojmi – czyli odpowiedzialność hodowcy za wady fizyczne w pigułce

Wpis ten będzie miał charakter szczególny 🙂 W pierwszej kolejności zaczniemy od wywiadu z lekarzem weterynarii Magdą Firlej-Oliwą (znaną wam z konta na Instagramie jako weterynarz też człowiek), następnie będzie moja analiza prawna problemu.

Mnie już znacie (a jeśli nie to zajrzyjcie do zakładki Kontakt ), więc kilka słów o pani doktor Magdzie Firlej-Oliwa. Magda jest lekarzem weterynarii, pracuje na stałe w jednej z klinik weterynaryjnych w Krakowie. Prywatnie jest posiadaczem kilku kotów 🙂 Udziela się na Instagramie, gdzie prowadzi konto edukacyjne z medycyny weterynaryjnej pod nazwą -Weterynarz też Człowiek. Magdzie zadałam kilka pytań odnośnie FIP. Zapraszam do lektury 🙂

Choroba FIP w ujęciu medycznym

Czym jest FIP?
FIP to skrót od angielskiej nazwy Feline Infectious Peritonitis – po polsku Zakaźne Zapalenie Otrzewnej kotów. Jest to zakaźna i śmiertelną choroba dotykająca w większości koty młode i bardzo młode. 

 Jakie są objawy?
Zacząć trzeba przede wszystkim od tego że wyróżnia się dwie główne postaci choroby: wysiękową i bezwysiękową. W postaci wysiękowej dochodzi do zapalenia błon surowiczych jakimi są otrzewna i opłucna, w wyniku czego dochodzi do produkcji płynu, który gromadzi się w jamie brzusznej lub/i w jamie klatki piersiowej. Płyn zbierający się w jamie brzusznej jest bardzo charakterystycznym objawem – opiekun zauważa szybko rosnący obwód brzucha (mówiąc obrazowo kocie brzuchy puchną jak balon). Płyn zbierający się w klatce piersiowej daje objawy duszności. Dodatkowo w obu postaciach występują objawy takie jak: biegunki, brak apetytu, powolne wyniszczenie organizmu, słaby rozwój fizyczny lub jego brak (chore koty rosną dużo wolniej niż ich zdrowe rodzeństwo czy inne zdrowe koty w podobnym wieku. Mogą również wystąpić objawy takie jak oczopląs,czy zmiany widoczne w obrębie struktur oka).

Jakie jest podłoże choroby – czy kot może się zarazić od innego kota, czy inny kot może to przynieść do hodowli?

Zakaźne Zapalenie Otrzewnej powodowane jest przez kociego koronawirusa (Feline CoronaVirus – w skrócie FCoV). Sama jednak jego obecność w kocim organizmie nie inicjuje choroby. Istnieje spora populacja kotów, będąca nosicielem koronawirusa, która jednak nigdy na FIP nie zachoruje. Aby doszło do wystąpienia objawów wirus ten musi w kocim ciele zmutować do tzw. wirusa fipogennego. Do tej pory nieznane są czynniki predysponujące konkretnego kota do tego, że do mutacji dochodzi akurat w jego ciele niemniej istnieją badania mówiące że do w/w mutacji nieco częściej dochodzi u kotów rasowych w porównaniu z kotami o rasach mieszanych.
Kot od innego kota nie może zarazić się FIPem a jedynie koronawirusem co jednak nie jest równoznaczne z zarażeniem się chorobą. Oznacza to, że kazdy kot chorujący na FIP ma w sobie koronawirusa ale nie każdy nosiciel koronawirusow będzie chorował na FIP.

Od jakiego czasu od zarażenia pojawiają się objawy. 

Nie znalazłam badań odpowiadających na te pytania zwłaszcza że jak już wspomniałam nie każdy kot nosieciel zachoruje na FIP. Dane literaturowe podają, że u maksymalnie 10% nosicieli dojdzie do mutacji wirusa a tym samym do rozwinięcia się choroby. 

Czy o chorobie można mówić, że jest wrodzona?

Choroba wrodzona z definicji jest chorobą z którą zwierzę już przychodzi na świat. W przypadku FIP tak nie jest. Tak samo uważa się że FIP nie jest chorobą zaraźliwą (w przeciwieństwie do koronawirusa). 

Koronawirus – czy każdy kot go ma i czy są jakieś badania w tym kierunku. 

Nie każdy kot jest nosicielem koronawirusa niemniej jest on rzeczywiście bardzo powszechny w populacjach kocich. Większe szanse na nosicielstwo mają koty przebywające w dużych skupiskach (hodowle, schroniska, przytuliska kto). W takich stadach można robić badania pod kątem obecności FCoV (koronawirusa). Koty ujemne nie zachorują na pewno, koty dodatnie zgodnie z wyżej wspomnianymi statystykami mogą ale nie muszą zachorować natomiast same nawet nie chorując mogą przekazać wirusa kotu, który tyle szczęścia mieć nie będzie i u którego rozwinie się FIP. W przypadku postaci wysiękowej diagnostyka jest nieco łatwiejsza (płyn z jamy ciała wysyła się do laboratorium na badanie) natomiast często potwierdzenie postaci bezwysiękowej opiera się o wykluczenie innych chorób dających takie same objawy. Niektórzy lekarze weterynarii zalecają biopsję zmienionych narządów i wykonanie badań immunohistochemicznych natomiast część opiekunów się nie decyduje na taką procedurę że względu na jej inwazyjność.

Choroba FIP w ujęciu prawnym

Jak wynika z części medycznej FIP jest chorobą wywołaną koronawirusem.

Należy postawić pytanie – czy hodowca może odpowiadać za FIP u kota? 

Przeanalizujmy dwie sytuacje.

  1. Hodowca sprzedaje kota widząc, że pojawiają się u niego niepokojące oznaki. Pomimo wszystko postanawia jednak zawrzeć z nabywcą umowę sprzedaży. Kot zostaje wydany w dniu 20 sierpnia 2020 roku. Następnie umiera 28 sierpnia 2020 roku. Z wykonanej sekcji zwłok wynika, że przyczyną zgonu był FIP.
  2. Hodowca sprzedaje w pełni zdrowego kota. Kot zostaje wydany w dniu 20 sierpnia 2020 roku. Po kilku miesiącach następuje śmierć kota. Nabywca wykonuje sekcję, która wykazuje, że kot odszedł na FIP

Zasady rękojmi, czyli odpowiedzialności za wady fizyczne

Dla przypomnienia, nim przejdziemy do dalszej analizy przypadków, przypomnieć należy zasady odpowiedzialności z tytułu rękojmi. Szeroki o rękojmi pisałam w Kilka słów o rękojmi – czyli odpowiedzialność hodowcy za wady fizyczne w pigułce

Odpowiedzialność z tytułu rękojmi określona jest w przepisach kodeksu cywilnego. Nie wdając się tutaj w szczegóły, przy FIP najważniejszą kwestią będzie przepis wskazując na zasady odpowiedzialności. I tak w art 559 kodeksu cywilnego mówi:

Sprzedawca jest odpowiedzialny z tytułu rękojmi za wady fizyczne, które istniały w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego lub wynikły z przyczyny tkwiącej w rzeczy sprzedanej w tej samej chwili.

Jak wynika z cytowanego przepisu hodowca będzie odpowiadał za wady istniejące w chwili wydania kota (nawet jeśli nie wiedział o ich istnieniu, potocznie nazwane wadami ukrytymi) ewentualnie za te wady, które powstały z przyczyn tkwiących w kocie w chwili wydania. Co to oznacza z praktycznego punktu widzenia – że hodowca ponosi odpowiedzialność za wady o charakterze wrodzonym lub genetycznym albo takie które istniały w chwili wydania.

Rękojmia obowiązuje 2 lata od dnia wydania kota. Pamiętajcie, że jest możliwość w określonych przypadkach modyfikacji zasad rękojmi, ale nie o tym jest ten wpis 🙂

Rękojmia a FIP

Skoro znamy już medyczne podłoże FIP oraz podstawowe zasady odpowiedzialności z tytułu rękojmi, zastanowić się należy jak przenieść to na grunt prawny,

Wróćmy do naszych dwóch przypadków.

W pierwszym z nich nie ma wątpliwości co do faktu, że hodowca ponosi odpowiedzialność z tytułu rękojmi za FIP u kota. Kot został już sprzedany z niepokojącymi objawami. Śmierć nastąpiła w przeciągu 8 dni od daty wydania. Przykład ten jest bardzo oczywisty. W takim przypadku przyznam, iż nie miałabym wątpliwości co do odpowiedzialności hodowcy.

Wątpliwości co do odpowiedzialności hodowcy pojawiają się w drugim przypadku. Jak wskazała nasza ekspertka FIP powstaje z uwagi na mutację koronawirusa, który może być u kota lub którym kot może się zarazić. Dalej, brak jest również potwierdzonych badań medycznych dlaczego u jednego kota koronawirus mutuje a u drugiego nie.

I powiem Wam tak – tutaj również pojawia się nam cały ambaras prawny.

W ujęciu prawnym FIP można potraktować jako wadę kota powstałą z przyczyn tkwiących w kocie już w chwili jego wydania, jeśli został on wydany z koronawirusem. Tutaj pojawia się nam problem – kiedy kot zaraził się koronawirusem i czy jest to do stwierdzenia z punktu widzenia medycznego, tzn. czy lekarz weterynarii jasno nam określi czas. Założyć możemy, że jeśli kot został wydany w sierpniu 2020 roku a zachorował we wrześniu 2020 roku i nie miał kontaktu z innymi kotami od których mógł się zarazić koronawirusem to racjonalnie przyjąć należy, że zaraził się nim już w hodowli. Jest to wyłącznie związek przyczynowo-skutkowy, który nabywca musiałby wykazać przed sądem. Nie możemy również pomijać przepisów kodeksu cywilnego przyjmujących domniemanie istnienia wady w chwili wydania jeśli kot został zbyty konsumentowi, a wada ujawniła się przed rokiem od chwili wydania – wtedy to my jako hodowcy mamy udowadniać brak istnienia wady za którą ponosimy odpowiedzialność.

Jednak jeśli kot po wydaniu z hodowli miał kontakt z innymi kotami to w mojej ocenie w ogóle brak jest możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności hodowcy – mógł się zarazić koronawirusem od innych kotów.

Idealnym rozwiązaniem dla hodowców byłoby przeprowadzenie u zbywanego kota badań na obecność koronawirusa i umieszczenie ich wyniku w umowie sprzedaży.

Reasumując, w przypadku FIP nie można ogólnie wskazać czy jest odpowiedzialność hodowcy czy też jej nie ma bez konkretnego przypadku.

Dla odpowiedzialności hodowcy w przypadku FIP liczyć się będą następujące okoliczności:

  • czas wystąpienia choroby od wydania kota,
  • okoliczność czy kot miał kontakt z innymi kotami, miejscami gdzie mógł się zarazić koronawirusem,
  • przeprowadzenie badań na obecność koronawirusa u kotów w hodowli oraz u sprzedanego kota.

W mojej ocenie jednak dochodzenie uprawnień przez nabywcę z tytułu  FIP jest bardzo ciężkie do udowodnienia z uwagi na charakteryzację choroby. Oczywiście hodowca nie odpowiada za samego FIP, ale sąd może uznać iż odpowiada za przyczynę FIP czyli istnienie w chwili wydania w organizmie kota koronawirusa. I tutaj wracamy do początkowego problemu – czyli wykazania przez nabywcę, że koronawirus istniała w chwili wydania. 

 

****

Jeśli interesował was ten wpis poczytajcie ABC umowy sprzedaży kota – określenie ceny i przeniesienia prawa własności

 

W czym mogę Ci pomóc?

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Kancelaria Prawa Kynologicznego Adwokat Agnieszka Łyp-Chmielewska w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 10 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

    Marta 21 sierpnia, 2020 o 10:22

    FIP potrafi zmutować w sytuacji silnego stresu. Kot może zachorować bo w nowym domu są stresujace czynniki, np. krzykliwe dzieci, awantury, remont, przeprowadzka itp. Ten sam kot mógłby nie zachorować gdyby tych czynników nie było. Dlaczego ja jako hodowca mam ponosić za takie rzeczy odpowiedzialność?

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 21 sierpnia, 2020 o 14:06

    Dzień dobry Pani Marto,

    bardzo dziękuje za komentarz.
    Niestety przepisy prawa są skonstruowane w taki sposób iż hodowca ponosi odpowiedzialność za przyczynę istnienia wady, jeśli ów przyczyna istniała w chwili wydania kota.
    W przypadku FIP tak jak podkreśliłam we wpisie jest wiele czynników składających się na odpowiedzialność hodowcy – w szczególności istnienie koronawirusa w organizmie. Przepisy prawa w zakresie rękojmi nie są dostosowane do sprzedaży zwierząt 🙁

    pozdrawiam

    Odpowiedz

    Kasia 15 października, 2020 o 20:26

    Witam, a jak wyglądałaby sytuacja odpowiedzialności hodowcy gdyby zachorowaly cztery koty w różnych domach.

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 16 października, 2020 o 10:55

    Dzień dobry,

    jak rozumiem koty pochodziłyby z jednej hodowli?
    Wydaje się, że będzie to okoliczność wzmacniająca postępowanie dowodowe.

    pozdrawiam

    Odpowiedz

    Kasia 16 października, 2020 o 12:24

    Tak, to jedna hodowla, jakie ma możliwości osoba,która zakupila takiego kotka, jakie kroki powinna albo może podjąć?
    Dziękuję za odpowiedź.

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 16 października, 2020 o 13:40

    Pani Kasiu,

    odsyłam do artykułu z zakresu rękojmi https://kociparagraf.pl/kilka-slow-o-rekojmi-czyli-odpowiedzialnosc-hodowcy-za-wady-fizyczne-w-pigulce/
    Jeśli będzie Pani potrzebowała indywidualnej porady zapraszam do kontaktu z Kancelarią.

    pozdrawiam

    Odpowiedz

    Daniel 18 grudnia, 2020 o 09:21

    Pani Mecenas,
    Uważam wpis za nie do końca rzetelny, czego.jednak wymaga się od prawnika. Od razu przyjęła Pani pozycję obrony hodowcy.

    Tylko wspomniała Pani o domniemaniu istnienia wady, a myślę że tu będzie to najistotniejsze. Jeżeli po 2, 3 czy 5 miesiącach (do roku) kot mi choruje na FIP domniemywa się że wada istniała w chwili wydania i to hodowca ma udowodnić że tak nie było.

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 18 grudnia, 2020 o 11:23

    Dzień dobry Panie Danielu,

    dziękuje za komentarz.
    Przytacza Pan regulację kodeksu cywilnego (art. 556 ze znaczkiem2), który zastosowanie będzie miał wyłącznie w przypadku jeśli nabywca będzie posiadał przymiot KONSUMENTA. Sprawa ta jest bardzo dyskusyjna. Nie w każdym przypadku nabywca jest konsumentem w rozumieniu przepisów prawa. Tym samym jeśli nabywca nie posiada przymiotu konsumenta nie będzie miał możliwości skorzystania z uprawnienia o którym Pan pisze jakoby to hodowca miał wykazać że było inaczej – czyli domniemania z art. 556 ze znaczkiem 2 kodeksu cywilnego.

    pozdrawiam

    Odpowiedz

    Magdalena 28 marca, 2021 o 22:00

    Dzień dobry. W grudniu zeszłego roku wzięliśmy z hodowli kotka, mając 2 koty w domu. Kotki do tej pory były zdrowe, nigdy żadnych kontaktów z innymi kotami, mało stresu itd. Tydzień temu okazało się, że nasza kotka zachorowała na FiP, okazało się że wszystkie koty mają koronawirusa którego jestem pewna przyniósł że sobą nowy kotek. W tej chwili jesteśmy obciążeni ogromnymi kosztami leczenia chorej kotki, dodatkowo stres zwiazany z zachorowaniem reszty kotów. Hodowca w styczniu miał wysłać nam rodowód kotka czego równiez nie uczynił, obawiamy się, że kotek może mieć również fip bo odkąd kotka wzięliśmy ma biegunki choć poza tym wydaje się być ok, weterynarz odradza stresowanie kota i poddawanie go badaniom jeśli poza biegunka nie ma innych powodów do niepokoju jednak od zakupu kotka zauważamy u niego dziwne, bo ie wiem jak to nazwać “falowanie sierści” na kręgosłupie, czego nigdy wcześniej nie widziałam i często pojawiają się wymioty. Czy mogę pociągnąć do odpowiedzialności hodowcę czy niesety to nieszczęście które na nas spadło pozostanie naszym nieszczęściem? Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 30 marca, 2021 o 17:18

    Dzień dobry,

    w państwa przypadku w domu już były koty – hodowca może przyjąć linię obrony, że to jego kot zaraził się od Pani kotów.
    Próbować oczywiście zawsze można 🙂

    Odpowiedz

    Dodaj komentarz

    Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej, napisz do mnie :)

    Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Kancelaria Prawa Kynologicznego Adwokat Agnieszka Łyp-Chmielewska w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis:

    Następny wpis: